Kubańscy desperados. Super Express.
Dziś modnie jest słuchać latynoskich rytmów i do białego rana szaleć, tańcząc gorącą salsę.
Jestem w Polsce od ponad 3 lat. Trafiłem tu z miłości do kobiety, zamierzałem zostać przez miesiąc, ale chyba nie będę nigdzie wyjeżdżał - zwierza się Rei Ceballo (34 l.), lider zespołu Calle Sol (Ulica Słońca). Poprzednia ukochana rozpłynęła się w mrokach historii, teraz Rei jest związany z pięknością o imieniu Ania.
DZIEWCZYNY I "GOŁĄKI"
- To moja narzeczona - mówi rozmarzony i opowiada o walorach... polskiej kuchni.
|

Rei Ceballo (w żółtej koszuli) i Calle Sol to polsko-kubański dynamit
|
- Przyszli teściowie raczą go waszymi narodowymi specjałami - śmieją się koledzy z zespołu. - Rei to straszny łakomczuch. A ten,
mimo iż z językiem polskim jest na bakier, niczym nakręcony rzuca nazwami potraw: bigos, pierogi, naleśniki, tatar, schabowy. I...
gołąki. Tak, gołąki są naprawdę pyszne - mówi, oblizując się.
Bo w Polsce najlepsze jest jedzenie, a najpiękniejsze - kobiety. - Tylko bardziej nieśmiałe niż te na Kubie - Rei nie ukrywa żalu.
Kubanki ubierają się bardziej kobieco i kokieteryjnie od Polek. Na ulicach Hawany rzadko można zobaczyć dziewczynę w spodniach.
Ogniste piękności obcisłym ubiorem i krótkimi spódniczkami podkreślają urodę. Wskazane są też duże dekolty eksponujące biust i
kuse bluzeczki odsłaniające brzuszek.
- Ale wy też macie przepiękne dziewczyny. Tylko wasi faceci są jacyś dziwni - twierdzi Rei. - Muszą walnąć coś mocniejszego, żeby
zatańczyć z kobietą. U nas to nie do pomyślenia!
TEMPERÓWKI GÓRĄ!
Kubańska muzyka pojawiła się w Polsce razem z perkusistą Jose Torresem (48 l.). Przyjechał, w 1979 roku, jeszcze za głębokiego
PRL-u, studiować do Wrocławia. Jako najzdolniejszy młody muzyk dostał stypendium od rządu kubańskiego. Wielkiego wyboru nie miał,
powiedzieli mu: Polska albo Bułgaria. Postawił na Polskę!
- Wybrałem polskie "temperówki" - uśmiecha się. Temperówka - tak na Kubie mówi się na fiata 126 p.
Kiedy wysiadał z samolotu na warszawskim Okęciu, po polsku umiał tylko powiedzieć "dziękuję".
Uczył się, grał do kotleta, nie miał zamiaru wracać. Tym bardziej że ożenił się z koleżanką ze studiów, Izą. Mają dwóch synów.
Wierność Polsce opłaciła się - gwiazda Torresa zaświeciła, kiedy pojawił się programie "Wieczór z Jagielskim". Dzięki telewizyjnemu
talk-show stał się popularny. A sukces filmu "Buena Vista Social Club" otworzył w Polsce drzwi dla muzyki latynoamerykańskiej. Torres
to wykorzystał, założył zespół Salsa Tropical i zaczął sprowadzać z Kuby artystów.
POLSKA JAK KUBA
Z zaproszenia Torresa skorzystała np. kubańska para instruktorów tańca: Milagros Abrreu Machado (34 l.) i Alexis Vinent Batalla (36 l.).
W Krakowie, gdzie mieszkają, założyli szkołę salsy. - Walą do nas drzwiami i oknami tłumy wielbicieli tego ognistego tańca -
cieszą się.
Jeszcze nie wiedzieli, czy zostaną w Polsce na stałe, kiedy w maju ubiegłego roku zadzwonił ich stary znajomy z Hawany - znany
kompozytor i aranżer Rei Ceballo (34 l.). Ściągnął ich do swojego polsko-kubańskiego zaspołu Calle Sol. Ta jazzowo-salsowa grupa
to istny dynamit! Mieszanka 13 ognistych temperamentów, zarówno polskich, jak i latynoskich. Milagros, Alexis, Renell (31 l.) i
Rei są z Kuby, perkusista Jose (22 l.) z Peru, reszta to Polacy. Wszyscy z gruntownym wykształceniem muzycznym. Bo ich szef to
profesjonalista.
- Prawdziwym muzykiem jest się wtedy, kiedy zna się warsztat i wie, co robi. Nie ma miejsca na improwizację - twierdzi Rei.
Dla tego doświadczonego muzyka, który współpracował między innymi ze sławną kubańską grupą Sierra Maestra, wyjazd z wyspy był szansą.
- W Polsce latynoska muzyka robi się modna. Poza tym, jako były kraj komunistyczny, jest nam bliższa niż taka Francja czy
Niemcy - tłumaczy.
Podobnie myślą muzycy hiphopowej grupy Impacto. Nad Wisłę zawitali rok temu. - Zaakceptowała nas polska publiczność, a my
zakochaliśmy się w waszym kraju - przekrzykują się Guillermo Bastida (32 l.), Oscar Perez (31 l.) i Antonio Manresa (27 l.).
HIP HOP NA WESOŁO
Kubański hip hop jest, w przeciwieństwie do naszego, bardzo wesoły!!! Rymują o miłości (spełnionej), szczęściu (bez żadnych "ale"),
dobrej zabawie i radości życia.
- Dlaczego mamy śpiewać, że świat jest zły, skoro jesteśmy szczęśliwi? Mamy kochające rodziny i przyjaciół - mówią.
Śmieją się, że polscy hiphopowcy krzywo na nich patrzą i nazywają boys-bandem. Rzeczywiście - w kolorowych ciuchach i pokaźnych
rozmiarów biżuterii bardziej przypominają chłopców z Backstreet Boys, niż rapujących buntowników.
- Na Kubie faceci lubią się stroić. Fajna biżuteria to podstawa - tłumaczy Guillermo i chwali się gigantycznym srebrnym pierścieniem,
który kupił po koncercie w Szczecinie. - Idealnie pasuje do mojego krzyża na szyję.
W styczniu Impacto wydają płytę i już szykują następną, razem z Krzysztofem K.A.S.Ą. Kasowskim. Na razie kursują między
rodzinnym Santa Clara a Warszawą. - Chyba tu zostaniemy, z Polską łączy nas coraz więcej - uśmiechają się tajemniczo.
|
Autorzy:
Małgorzata Bogusz / Foto
Adam Jagielak,
Mirek Noworyta,
Wojciech Grzędziński
Źródło:
|
|
|
|